Od ostatniego książkowego wpisu, minęło już trochę czasu. Jeśli go nie widzieliście, zapraszam tutaj. Pewne pozycje (Pucio!) niezmiennie są numerem jeden. Inne ustąpiły miejsca na podium nowościom.

Cieszy mnie niezmiernie miłość do książek, którą obserwuję u Ignacego. Cieszy mnie też to, że bajka wciąż przegrywa z książką. I oby tak zostało na długo!

Dziś będzie o naszych aktualnych hitach. O książkach, które znam już na pamięć i mogę czytać je z zamkniętymi oczami. A Ignacemu wciąż mało! Jeśli macie starsze dzieci, mam też dla Was jedną perełkę, więc koniecznie przeczytajcie wpis do końca.

Jano i Wito w trawie

Książka, której zakup planowałam, jak tylko pojawiła się na rynku. Ale ciągle było mi z nią nie po drodze. Pewnego dnia, podczas drzemki Ignasia w wózku, wstąpiłam do mojej ulubionej warszawskiej księgarni K. K. Baczyńskiego, i traf chciał, że czekał na mnie jeden jedyny egzemplarz. Nie wahałam się długo. I nie żałuję! Bo książka jest genialna.

Prosty tekst, naprawdę miłe dla oka ilustracje i, co najważniejsze, wyrazy dźwiękonaśladowcze i… kartonowe strony (dla tych, którzy jeszcze czasem, dosłownie, lubią się wgryźć w lekturę).

Bardzo podoba mi się zastosowanie elementu sensorycznego (dotykowego). Kamień, wokół którego toczy się cała historia, jest chropowaty. Widzę, że dla małego dziecka to naprawdę niezła atrakcja.

Nie mogę się już doczekać drugiej książki Wioli Wołoszyn, która ma ukazać się w kwietniu. Po marcowej premierze trzeciej części Pucia poprzeczka zapewne będzie wysoko postawiona :)

Idziemy na niedźwiedzia

To chyba mój prywatny numer jeden na tej liście. Książka, przez którą dosłownie się płynie. A rodzice, którzy w dzieciństwie zaliczali każdy konkurs recytatorski (ja!), będą w raju :)

O czym jest ta książka? Jak sama nazwa wskazuje, o wyprawie w poszukiwaniu niedźwiedzia. Ale nie jest to łatwa wyprawa. Na wędrowców czeka po drodze wiele przeszkód: wysoka trawa, rzeka, błoto, las, śnieżyca. Pokonują je z mozołem. Spotkanie z niedźwiedziem uświadamia bohaterom, że droga powrotna może być o wiele szybsza!

Tekst jest prosty, rytmiczny i naszpikowany onomatopejami. Ilustracje łagodne dla oka. Myślę, że przy tej książce przyjemnie będzie spędzić czas całej rodzinie – od najmłodszych do najstarszych. Mnie zawsze podczas lektury udzielają się emocje bohaterów i bardzo wczuwam się w czytanie :)

Snów kolorowych, placu budowy

Odkąd za oknami naszego nowego mieszkania trwa budowa, wszelkie pojazdy i maszyny są w kręgu zainteresowań Ignacego. Nie wahałam się więc długo przed zakupem tej książki. Tym bardziej, że polecała ją Ania, autorka bloga Nebule, której rekomendacje bardzo cenię.

Na placu budowy przez cały dzień dużo się dzieje. Maszyny bardzo się zmęczyły. W końcu, wieczorem, przychodzi czas na zasłużony odpoczynek i sen. Dźwig zasypia z pluszowym misiem, wywrotka pochrapuje, betoniarka przykrywa się kołderką.

Sporo tu wyrażeń dźwiękonaśladowczych.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to cieniutkie kartki, które potrafią się przerwać nawet przy dość delikatnym obchodzeniu się z książką.

Książka ma potencjał. Pomaga się wyciszyć przed snem nawet bardzo, bardzo aktywnemu Ignacemu.

Kąpiel

Kąpiel to temat – rzeka. Jedne dzieci uwielbiają wodę. Inne nienawidzą i uciekają przed nią, gdzie pieprz rośnie, już przy pierwszej próbie zanurzenia w wodzie. Wierzę, że do drugiej grupy dzieciaków ta mini książeczka przemówi.

Opowiada w prosty i przyjemny sposób o zwyczajach towarzyszących kąpieli. Pełna przyjaznych i łatwych do rozpoznania ilustracji. Sporo tu zdrobnień, które wcale mnie nie drażnią w przypadku tej pozycji.

Ignacy uwielbia stronę z golusieńkim bohaterem :) Cóż, sam też lubi być pozostawionym tak, jak go natura stworzyła, bez ubrań krępujących ruchy :)

W moim sercu

Na koniec – perełka. Piękna książka dla nieco starszych dzieci, choć nigdy nie jest zbyt wcześnie na to, by rozmawiać o emocjach i uczuciach.

Tę książę kupiłam z myślą o mojej 5-letniej wrażliwej Bratanicy. Ale kupię niebawem drugi egzemplarz dla Ignasia, bo bardzo spodobał mu się motyw serca.

W przypadku tej pozycji opis jest zbędny. Sami popatrzcie!

 

[Głosów:1    Średnia:5/5]

1 KOMENTARZ

Zostaw komentarz

Dodaj swój komentarz
Podaj swoje imię