Kwiecień przyniósł ze sobą mocno jesienną aurę – zimno, deszcz i szarość. Jeśli jednak wierzyć prognozom pogody, już za chwilę termometry mają pokazać nawet 18 stopni! Z jednej strony, cieszy mnie bardzo ta perspektywa. Z drugiej, takie wahania to idealne warunki dla infekcji, które i tak w okresie przełomu zimy i wiosny lubią dawać o sobie znać. Dlatego dziś o naszych sposobach na wzmocnienie odporności. Na końcu znajdziecie też od nas mały prezent :)

Dieta, dieta i jeszcze raz dieta

Nie będzie zapewne w tym nic odkrywczego, jeśli napiszę, że nasz sposób odżywiania ma naprawdę duży wpływ na odporność. Dlatego to, co znajduje się na talerzu Ignasia, to podstawa.

Z jedzeniem dostarczamy sobie witamin oraz niezbędnych składników mineralnych, dzięki czemu nasz organizm jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Bardzo popularnym sloganem jest powtarzane przez wielu specjalistów jesteś tym co jesz. Ja bym poszła o krok – dalej jesteś tym, co wchłaniasz. Mając nawet najlepiej zbilansowaną dietę czy spożywając najlepsze suplementy – jeśli nie będziemy prawidłowo wchłaniać witamin i składników mineralnych, nasz organizm nie będzie prawidłowo funkcjonować. A żeby dobrze wchłaniać musimy zadbać o zdrowie naszych jelit, czyli również zadbać o dobre jedzenie dla naszych bakterii – Zuzanna Łukaszewicz, dietetyk z Instytutu Mikroekologii.

W okresie jesienno-zimowym, ale także teraz, kiedy wciąż czekamy na wysyp sezonowych warzyw, staram się podawać Ignasiowi warzywne zupy. Często gotuję mocno esencjonalny wywar warzywny, który Ignaś po prostu pije z kubeczka, bez żadnych dodatków.

Taka zupa pełna warzyw to niesamowicie duża bomba wartości odżywczych! Jeden niewielki i ciepły posiłek, bardzo łatwo przyswajalny. Warto też zadbać o to, by w diecie znalazły się tłuszcze, zwłaszcza te bogate w kwasy omega 3, które będą działały wzmacniająco na cały organizm.  Bardzo bogatym źródłem omega 3 jest tran, a także ryby morskie (im tłustsze tym więcej kwasów omega 3 i witaminy D). Kolejną grupą produktów, które stoją na straży odporności, są kiszonki. Zawierają one prebiotyki czyli substancje będące pożywieniem dla naszych bakterii w przewodzie pokarmowym. Są bardzo ważnym elementem diety, zwłaszcza, że dostęp do świeżych warzyw w okresie przełomu zimy i wiosny jest znacznie mniejsza. Należy jednak pamiętać, że kiszonki nie są probiotykami! Owszem, zawierają w sobie bakterie kwasu mlekowego, jednak probiotykiem są bakterie zawierające dokładne szczepy. A tego w kiszonkach nie jesteśmy w stanie sprawdzić – Zuzanna Łukaszewicz, dietetyk z Instytutu Mikroekologii.

Pożywienie dla jelit

O jelita Ignacego dbamy już od okresu noworodkowego. Dzięki naszej Ukochanej Doradczyni Laktacyjnej (to o Pani, Pani Renato!) zaczęliśmy podawać Ignasiowi probiotyk.

Probiotyki to żywe, aktywne bakterie, które żyją w harmonii wewnątrz organizmu, utrzymując go w zdrowiu. Jeśli zastanawiacie się, jaki probiotyk wybrać dla Waszego dziecka, koniecznie zajrzyjcie tutaj.

My najczęściej sięgamy po krople probiotyczne BioGaia. Warto pamiętać, że w przypadku tego typu preparatów zaleca się naprzemienne stosowanie.

Mądra suplementacja

Wierzę, że rozsądnie wybierane i podawane suplementy diety mogą korzystnie wpłynąć na odporność nie tylko dzieci, ale też dorosłych.

Absolutna podstawa to oczywiście witamina D. Biorąc pod uwagę nasz ubogi w słońce klimat, witaminę D przyjmujemy w zasadzie przez cały rok. Ignacy dostaje ją w postaci kropli w dawce około 1000 jednostek. Od dłuższego czasu stosujemy preparat ApoD3, którego bazą jest olej słonecznikowy. Warto sprawdzać skład preparatów witaminowych – złapałam się na tym, że wiele kropli zawierających witaminę D, zawiera w składzie olej palmowy!

Od jakiegoś czasu testujemy również olej z czarnuszki, która słynie z licznych korzyści zdrowotnych.

Olej może być stosowany między innymi jako środek na wrzody i różne dolegliwości żołądkowe, takie jak nieżyt żołądka, grypa żołądkowa czy refluks. Wykazuje działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz ochronne (zwłaszcza na miąższ wątroby i nerek). Olej z czarnuszki ma także potencjalne właściwości przeciwnowotworowe – z licznych badań wynika, że przyczynia się do unicestwienia komórek nowotworowych lub zahamowania ich rozwoju.

Mnie do podawania oleju z czarnuszki Ignasiowi zachęciły w szczególności doniesienia o jego działaniu antyalergicznym.

Nasz olej z czarnuszki pochodzi z rodzinnej olejarni Olini. Tłoczony jest zawsze na świeżo. Nie czeka na półce. Dzięki temu mamy gwarancję, że kupujemy w 100 procentach naturalny, nierafinowany olej, który posiada wszystkie wartości odżywcze. Należy go spożyć w ciągu 3 miesięcy, a przez ten czas przechowywać w lodówce.

Do 8 kwietnia, do końca dnia, kupicie wszystkie oleje tłoczone w rodzinnej olejarni Olini z 10% rabatem. Wystarczy, że podczas składania zamówienia wpiszecie kod rabatowy MAMOMI.

Muszę Was tylko uczciwie uprzedzić (choć to zapewne kwestia mocno indywidualna…), że olej z czarnuszki nie pachnie i nie smakuje jak ciasteczka :)

Na szczęście znalazłam pewien sposób na w miarę bezbolesne picie oleju. Mieszam go z sokiem z aceroli, który ma bardzo przyjemny smak, a przy tym stanowi doskonałe źródło witaminy C! Acerola znana jest z najwyższej zawartości witaminy C w 100 gramach ze wszystkich owoców świata. Jednocześnie zawiera bardzo dużo witaminy A (beta-karotenu), tworząc z witaminą C naturalne, dobrze przyswajalne kompleksy witaminowe.

Jestem ciekawa, jakie Wy macie sposoby na wzmocnienie odporności Waszej i Waszych dzieci. Dajcie znać! Mam nadzieję, że Wasze sposoby okażą się skuteczne i wkroczycie w prawdziwą wiosnę w pełni zdrowi :)

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Zostaw komentarz

Dodaj swój komentarz
Podaj swoje imię