Czasami chcielibyśmy, żeby dziecko: bawiło się samo, zajęło się w końcu sobą, skoncentrowało się na jednej zabawie na długo… Oczekiwania to słowo klucz, które skłoniło mnie do przygotowania tego wpisu. Nie byłoby jednak tego tekstu, gdyby nie wsparcie Magdaleny Boćko-Mysiorskiej –  mamy, żony, pedagożki, promotorki neurobiologii, naturalnego rodzicielstwa i Porozumienia bez Przemocy. Przeczytajcie ten wpis koniecznie, jeśli chcecie sobie (i dziecku) trochę odpuścić… 

koncentracja uwagi u dzieci

Jak to jest z tą koncentracją uwagi u dzieci? 

Chcielibyśmy, żeby dziecko potrafiło jak najdłużej bawić się samo, koncentrowało się na danej czynności, nie domagało się wciąż naszej obecności i wsparcia. Tymczasem to często po prostu ponad jego możliwości…

Dziecko zajmuje się określoną aktywnością dokładnie tak długo, jak tego potrzebuje i na ile pozwala mu wrażliwość jego układu nerwowego.

Brak zrozumienia biologicznych uwarunkowań dziecka związanych ze zdolnością koncentracji uwagi może przynieść wiele trudnych emocji. Zarówno dziecku, jak i nam, rodzicom.

Koncentracja uwagi ewoluuje wraz z wiekiem, a czas skupienia w dużej mierze zależy od dojrzałości układu nerwowego. Ale również od wrażliwości. Są dzieci, które zdają się być wprost stworzone do spokojnego wykonywania danej czynności i potrafią coś robić dużo dłużej niż ich rówieśnicy. A są też takie, które nie będą się nawet mieściły w przewidzianych dla ich wieku ramach czasowych koncentracji uwagi i zajmowanie się jedną zabawą/aktywnością dłużej niż 2 minuty w całkowitym skupieniu będzie dla nich nie lada wyzwaniem.

skupienie uwagi u dziecka

U dzieci do 3. roku życia pojawia się tzw. uwaga mimowolna. Mówimy o niej wówczas, kiedy coś na chwilę przyciągnie uwagę malucha. Może to być jakiś obraz, zdarzenie, dźwięk, światło.

Z czasem kształtuje się u dziecka uwaga dowolna, która wiąże się z jakąś konkretną motywacją, z celowym skupieniem na danym obiekcie. Uwaga dowolna wymaga pewnego wysiłku – skoncentrowania się na danym przedmiocie czy aktywności przez określony czas. Może ona wynikać z wewnętrznej potrzeby dziecka zajęcia się czymś lub pochodzić z zewnątrz – kiedy dorosły zaprasza dziecko do wykonania jakiegoś zadania, podjęcia określonej czynności.

Mówi się o zależności pomiędzy wiekiem dziecka a czasem koncentracji na określonej czynności…

Tak, już wyjaśniam.

Trzyletnie dzieci skupiają się na konkretnej zabawie zazwyczaj od 5 do 15 minut. Kiedy jednak wynika ona z ich wewnętrznej motywacji, potrafią pozostać przy niej na dłużej.

Dzieci w wieku od 3 do 4 lat skupiają się na tym, co je zaciekawi, przez około 20 minut, jednak uwagę dowolną podczas zorganizowanych działań potrafią utrzymać zwykle do 10 minut.

Starsze dzieci – od 5 do 6 lat – umieją oddawać się jednej czynności nawet do 40 minut. Natomiast zajęciom, które nie wynikają z inicjatywy dziecka – do około 25 minut.

Obserwując mojego 1,5-rocznego Syna podczas zabawy, czasem mam poczucie, że potrafi bawić się sam, ale chce mieć pewność, że jestem obok, widzę, co robi. Łatwo to pomylić z brakiem umiejętności samodzielnej zabawy?

Tak, warto odróżnić te dwie rzeczy – brak umiejętności samodzielnej zabawy od potrzeby uwagi, realnej obecności rodzica. Dość łatwo je pomylić.

Są dzieci, które z różnych powodów potrzebują tej uwagi więcej. Wówczas rodzicom wydaje się, że dzieci mają trudności z koncentracją. Że skoro same nie potrafią niczym się zająć, choćby przez chwilę, to być może coś jest nie w porządku.

samodzielne zabawy dwulatka

Tymczasem dzieci potrzebują uważności dorosłych, bo to właśnie ona pozwala im czuć się zauważonym, ważnym, kochanym, zaopiekowanym. Pozwala im poczuć, że są w kontakcie z dorosłym i że ten kontakt jest bardzo autentyczny. To daje im poczucie bezpieczeństwa i równowagi…

Jak my, rodzice, możemy wspierać dziecko w rozwoju w zgodzie z jego naturalnymi predyspozycjami?

Warto podkreślić, że kiedy dziecko czuje się zrozumiane, zaopiekowane i bezpieczne, wszystko inne, na czym nam, rodzicom, tak bardzo zależy, dzieje się samo, bez naszej szczególnej ingerencji…

Dlatego przede wszystkim warto szczerze towarzyszyć dziecku. Być blisko niego. Również albo nawet przede wszystkim wtedy, kiedy jest mu trudno, kiedy doświadcza silnych emocji i woła o pomoc, o autentyczny kontakt.

I nie mieć oczekiwań. Bo to właśnie one przyczyniają się często do obustronnych frustracji. Tak często słyszę od mam: „Myślałam, że zdążę zrobić to i to, ale niestety on nie umie nawet 5 minut sam się pobawić” albo „Znów nie zdążyłam nic zrobić. Jaś ciągle coś ode mnie chciał… Sądziłam, że ta zabawa zajmie go choć przez chwilę”, itd.

Jest zupełnie oczywiste, że rodzice chcieliby mieć przestrzeń do spokojnego działania, ale kierując się oczekiwaniami, trudno im będzie tę przestrzeń wygospodarować. Bo zamiast skupić się na znalezieniu rozwiązań bliskich sobie i dziecku, nieustannie będzie ich ogarniać poczucie złości i niemocy.

Święte słowa! Wracając do umiejętności koncentracji uwagi u dziecka – czy możemy cokolwiek zrobić, by ją wspomagać?

Jeśli chodzi o wspomaganie dziecięcej równowagi i zdolności skupiania uwagi na określonej aktywności, to bardzo pomocne mogą okazać się ćwiczenia uważności – mindfulness. Jest to pełne obecności i otwartości doświadczanie chwili obecnej. To zdolność zatrzymania się i przyjrzenia się temu, co dzieje się w świecie i wewnątrz nas. Uważność możemy ćwiczyć każdego dnia, w praktycznie każdej swobodnej sytuacji. Wsłuchiwać się w odgłosy, uważnie obserwować różne zjawiska, zwierzęta, rośliny, ludzi i sytuacje; spokojnie rozmawiać z dzieckiem o minionym dniu, okazywać wdzięczność za to, do nas spotyka… To tylko kilka przykładowych sposobów na naturalne wyciszenie ciała, ducha i umysłu. W świecie miliona bodźców i wszechobecnego pędu są one po prostu bezcenne. I dostępne dla każdego…

Myślę, że często w rodzicielstwie jesteśmy tak bardzo skoncentrowani na celu, że zapominamy o drodze, którą razem kroczymy. A to ona jest przecież kluczowa – pełna niepowtarzalnych przygód, emocji, doświadczeń i widoków. Warto je wspólnie zbierać i stawać się ich częścią.

Mamy obecnie szczyt sezonu wakacyjnego. Sporo czasu spędzamy z dziećmi na placach zabaw, wśród innych dzieci i ich rodziców. Jak to jest z tą zabawą w grupie?

Z najnowszych badań neurobiologicznych wynika, że maluchy są zainteresowane wzajemnymi interakcjami już w okresie niemowlęcym. W zabawie dziecko zajmuje się czymś konkretnym i w bliski sobie sposób zaprasza drugie dziecko do kontaktu. Tutaj powstaje przestrzeń do próbowania, sprawdzania różnych zależności, postaw społecznych i granic (zarówno swoich, jak i innych maluchów).

Jeśli jednak myślimy o wspólnej zabawie starszych dzieci, to w dyskursie naukowym mówi się, że rozpoczyna się ona zwykle około 3-4 roku życia.

Natomiast na zabawę zespołową, w czasie której ustalane są jakieś konkretne zasady i wszyscy mają ich przestrzegać, dzieci są gotowe zazwyczaj około 5-6 roku życia.

Lato w mieście Warszawa plac zabaw

W szczycie sezonu wakacyjnego, kiedy spędzamy sporo czasu na placach zabaw, w otoczeniu innych dzieci i ich rodziców, warto pamiętać, że wywieranie jakiejkolwiek presji na dziecko – czy to w kontekście wspólnej zabawy, czy dzielenia się swoimi zabawkami – niczemu i nikomu w gruncie rzeczy nie sprzyja. Uczy tylko dziecko uległości, konformizmu i odbiera mu autonomię, możliwość samodzielnego decydowania o sobie dzisiaj i w przyszłości.

Zastanówmy się, jak my, dorośli, byśmy się czuli, gdyby ktoś nieustannie przekonywał nas do przekazywania osobistych rzeczy innym, w tym zupełnie obcym dorosłym? Albo gdyby ktoś nakłaniał nas do spędzania swojego czasu w jakiś określony sposób, w konkretnym towarzystwie, nawet wówczas, kiedy nie mielibyśmy na to ochoty?

Działanie wbrew sobie nie służy nikomu. Tym bardziej dzieciom, które przecież dopiero uczą się siebie i świata. Budują jakiś jego obraz. W dużej mierze to od nas, dorosłych, zależy, czego dzieci dowiedzą się o sobie i o świecie, w którym żyją. I jakimi wartościami będą kierować się dzisiaj i w przyszłości…

dziecko bawi się samo

Wpis powstał we współpracy z Magdaleną Boćko-Mysiorską – nieustannie spełniającą się mamą i żoną, pedagożką, promotorką neurobiologii, naturalnego rodzicielstwa i Porozumienia bez Przemocy.

Magdalena Boćko – Mysiorska prowadzi konsultacje i wspiera rodziców w zakresie komunikacji z dziećmi i naturalnego rodzicielstwa. Autorka podręczników, artykułów i bliskościowo-naukowego bloga

[Głosów:3    Średnia:4/5]

2 KOMENTARZE

Zostaw komentarz

Dodaj swój komentarz
Podaj swoje imię